Witam po dłuższej przerwie. Dziś opowiem krótko (jak na mnie) o goszczącej na mojej półce od ponad dwóch lat grze „Tak, Mroczny Władco!”, która niedawno doczekała się nowego wydania w dwóch wersjach. Dowiecie się na czym to polega, co się zmieniło, dlaczego gra jest świetna i dlaczego jest też do bani.
Czy Nowojorskie Potwory zmiażdżą kolegów z Tokyo?
Czy nowa gra Richarda Garfielda zastąpi w naszych domach swego poprzednika?
I wreszcie: Czy Godzilla dostanie od Obamy zieloną kartę?
Na te i wiele innych pytań odpowiedzi możecie szukać (z lepszym, bądź gorszym skutkiem)
w poniższej recenzji gry King of New York.
https://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2014/11/pic2039659_lg.jpg781782Michał „Malash” Malaszewskihttp://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2013/09/znadplanszy-malash.pngMichał „Malash” Malaszewski2014-11-30 23:55:542021-01-16 19:31:13King of New York – nowe szaty króla
WOW! Będą Pędzące Jeże! Super!
Ciekawe co będzie w nich nowego…
Chyba nie tylko ja zareagowałem w podobny sposób na informację o nowości Egmontu. Prosta gra z dwoma fajnymi twistami, czyli Pędzące Żółwie – podbiła serca graczy na całym świecie. Stale obecne na listach bestsellerów większości planszówkowych sklepów internetowych stanowiły wysoką poprzeczkę dla następcy.
Jak z tego wybrnęły dzielne jeże? Zapraszam do lektury.
https://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2014/10/pic2222175.jpg358908Michał „Malash” Malaszewskihttp://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2013/09/znadplanszy-malash.pngMichał „Malash” Malaszewski2014-10-27 17:37:542021-01-16 19:31:13Pędzące jeże, czyli do pięciu razy sztuka
Pół roku temu pojawił się projekt „Pana Lodowego Ogrodu”.
Zrobiło się o nim głośno.
Poszedłem do sprawy sceptycznie. Nie znam książki, nie znam autora (w Enclave nie grałem), nie znam zasad. Cena kosmiczna, jak na kupowanie gry w ciemno – znając tylko komponenty i lekki zarys mechaniki.
Ostatniego dnia akcji pomyślałem „Raz kozie śmierć” i grę kupiłem.
Nie żałuję.
Książki też kupiłem – wszak trzeba poznać fabułę przed zagraniem.
Również nie żałuję.
– Halo.
– No cześć. Wisisz mi 40 zł.
– Co? Za co?
– Kupiłaś sobie Dobble.
– Jak to kupiłam?
– No normalnie, brakowało mi 40 zł do darmowej wysyłki, więc wrzuciłem dla Ciebie Dobble. Wspominałaś niedawno, że chciałabyś to mieć.
– Aha…
Beata była niezmiernie szczęśliwa, gdy pewnego zimowego popołudnia roku pańskiego 2014 otrzymała powyższą informację. Wszakże zawsze marzyła o tej grze…
No dobra, nie zawsze… tylko jej się podobała…
No dobra, zagraliśmy w to kiedyś… raz…
I to było półtora roku wcześniej.
https://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2014/06/TROBBLLE.jpg12003261Michał „Malash” Malaszewskihttp://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2013/09/znadplanszy-malash.pngMichał „Malash” Malaszewski2014-06-06 12:21:032021-01-16 19:31:14O Dobblach i taktyce na kłódki oraz matczynej miłości i Kwiattyzmie
Platforma blogowa ZnadPlanszy powstała by nie tyle przekazywać suche fakty, co opowiadać o emocjach związanych z graniem. Owe emocje to ogromna paleta – od śmiechu i głupawek łapanych przy grach imprezowych, przez nerwowe drżenie palców podczas blefu i intrygi, aż po niestety wściekłość i irytację przy grach, które nie do końca autorom wyszły. Opowiem dziś o grze, która wywołała u mnie bardzo skrajne względem siebie emocje od momentu jej znalezienia, do zakończenia ostatniej partii.
Chcecie emocji? Będziecie je mieli.
Zapraszam do recenzji Amerigo.
Gdzieś niedawno natknąłem się na opinie, że nie ma na rynku miejsca na „gry środka”. Albo kupujemy eurosy-sucharosy, albo bardziej, lub mniej głupiutkie filerki. U mnie to się sprawdza. Kupuję sporo dobrych gier, ale od czasu do czasu coś mnie skręca, by pozyskać coś głupiutkiego, jakieś typowo tematyczne ameri-kupsko.
Za każdym razem jest to strzał w ślepo – mimo, że znam mechanikę, to nie jestem w stanie ocenić, czy suma czynników dobrej zabawy przewyższy sumę czynników złej losowości. Takim strzałem – i to trafionym strzałem – było „King of Tokyo”, czyli „Potwory w Tokio”, lub jak niektórzy wolą (i jeszcze na tym zarabiają!) „Potwory Z Tokio**” 😉 Podobnym strzałem, ale chybionym w moim przypadku było „Space Cadets”. Tym razem przyszła pora na AWANTURNIKÓW!
Każdy kto skusił się na zakup „Mice and Mystics” powie to samo:
„Ten bajkowy klimat, te myszki, te figurki i kolorowe plansze.
Ta gra mnie tak zauroczyła, że nie dało rady się oprzeć!”
To samo mówili też Iwona i Adam, gdy przestrzegali nieroztropnych głupców przed zakupem tej gry. Jako że nauka na błędach innych nie leży w mej naturze postanowiłem na własnej skórze przeżyć „PRZYGOOODĘ!!!” i poprowadzić dzielne gryzonie do zwycięstwa.
Czy gra oferuje coś więcej niż śliczne elementy i słodziaszne mysiory?
Za chwilę poznacie moją opinię, ale wcześniej kilka wrażeń i spostrzeżeń.
Parę lat temu zagrałem u kumpla kilka partyjek Descenta. Było miło, robiliśmy totalny rozpierdziel. Szło wręcz za łatwo, ale mimo to – wrażenia z gry pozostały jak najbardziej pozytywne. Niedawno Wojciech (inny kumpel, z tej samej paczki) postanowił zakupić drugą edycję gry. Już podczas umawiania się trwały zażarte dyskusje: kto zagra jaką klasą, jakie są wybory w danym archetypie i co się zmieniło od poprzedniej wersji.
Miodzio, dawno nie grałem w przygodówki, będzie ostro!
Najczęściej pierwsze wrażenie przeważa o tym, jak nas widzą – czy to rozmowa o pracę, nowa znajomość, czy też czytany przez Was wstępniak.
Chcę tu oczywiście nawiązać do wrażeń po pierwszych partiach nowych gier.
W tym temacie zazwyczaj pierwsze wrażenie nas nie myli – widać, czy gra ma jakiś potencjał oraz czy nam stylowo(mechanicznie) odpowiada. Przy pierwszej partii nie odkryjemy oczywiście drugiego, czy piątego dna, ale zawsze jest jeden stały wyznacznik:
https://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2013/09/Loze-Diuka.jpg566800Michał „Malash” Malaszewskihttp://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2013/09/znadplanszy-malash.pngMichał „Malash” Malaszewski2013-09-27 12:00:522021-01-16 19:31:15Dziedzictwo, czyli prześpij się z Diukiem de Crecy