• Link to Facebook
  • Link to X
  • Link to Mail
  • Link to Rss this site
Malash
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje
  • Click to open the search input field Click to open the search input field Szukaj
  • Menu Menu
Ostatnie wpisy na blogu
ZnadPlanszy.pl |BLOGI

Klimat, czy mechanika?

13 czerwca 2013/3 komentarze/w Felietony/Autor Michał „Malash” Malaszewski

Jak wspomniałem wstępnie we wpisie The Origin of Geek – gryzie mnie ostatnio kwestia „Co lubię w grach?”. Może ujmę to bardziej ogólnie i zadam pytanie: Co ludzie lubią w grach?

Na podium kryteriów, które przykuwają uwagę graczy stawiam mechanikę gry oraz jej klimat. Od lat zresztą trwa zażarta walka między euro graczami, a zwolennikami gier american style, zwanych ameritrash’em.

Wpis ten został przeniesiony z poprzedniego bloga.

Nie ukrywajmy – większość z nas zaczęła samozwańczą przygodę z planszówkami  poprzez dostrzeżenie tytułu związanego z naszymi zainteresowaniami – a to Gra o Tron, bo czytałem książkę, a to Arkham Horror – bo lubię twórczość Lovecrafta, a to kolega przyniósł na spotkanie Wiochmen Rejsera, co za humor, co za klimat! Oczywiście niemała grupa osób, które wkroczyły do grona planszówkowego zaczynała od gier logicznych. To absolutnie przeciwny biegun, gdzie w zasadzie jest tylko mechanika, czysta mechanika, przeważnie żadnego klimatu, historii, tła.
Zazwyczaj gracze, w miarę jak rozwijają swe hobby – sięgają po coraz cięższe tytuły, a mechanika zaczyna odgrywać coraz większą rolę. Natomiast temat… cóż, bardziej lub mniej, ale schodzi na nieco dalszy plan. Co jak co, ale gdy po raz N-ty gramy w jakiś tytuł, znamy go na wskroś, planujemy ciekawą taktykę i nagle okazuje się, że albo losowość, albo zbytnia prostota i przejrzystość ruchów w grze, albo też klasyczne temperowanie najmocniejszego gracza krzyżują nam plany – stawiamy kolejny krok w kierunku euro gier. Nie ma tu żadnej dokładnej zasady – u każdego zjawisko to przybiera indywidualnego tempa i rozmiaru, ale zależność zdecydowanie istnieje i idzie w jednym kierunku – nacisku na mechanikę.

Zauważam to nie tylko na własnym przykładzie. Parę dni temu mój przyjaciel, Dominik skarżył się na losowość w pewnej grze. Ktoś tam zdobył lekką ręką większość punktów i nagle wygrał. Dominik mówił, gestykulował, zirytowany tłumaczył brak balansu w grze, a ja na chwilę odleciałem – wyobraziłem go sobie stojącego w ciemności, a hen, gdzieś w oddali, na horyzoncie migotało jakieś „światełko w tunelu”, które potem okazało się pędzącym pociągiem. Euro-Express.

Wcześniej inny znajomy – Mandi, miłujący gry pewnego polskiego wydawnictwa, w którego produktach jest przede wszystkim klimat (i  często nic poza tym) zagrał z nami razu pewnego w Kingdom Builder’a. Zakochał się. Porzucił większość dotychczasowej kolekcji i łyknął Agricolę, Mage Knighta, czy Myrmes. Jak to on wtedy określił „Kingdom Builder’em nawróciłem go na euro”. Nie wiem gdzie w tej grze jest euro, ale prawda jest taka, że chłopak kupuje teraz tytuły takie jak Pokolenia, czy Le Havre zamiast… potworków.

Z zebranych przeze mnie obserwacji można by więc już ogłosić, że mechanika rządzi w grach.
Nie zrobię tego jednak, albowiem najpierw podzielę się ciekawymi obserwacjami z drugiej strony lustra/kija/monety (niepotrzebne skreślić).

 

Jakiś czas temu zapytałem znajomych jaka jest ich zdaniem najlepsza gra, z jaką mieli styczność. O dziwo najwięcej głosów oprócz euro dostały King of Tokyo oraz… Magia i Miecz.

To ostatnie mnie zaskoczyło tym bardziej, że głos na nie oddał mój znajomy, zwany Ojcem Narodu, z którym grywam przez ostatni rok średnio dwa razy w miesiącu i to przeważnie w euro gry. Zapytany czemu Magia i Miecz odpowiedział mi tak:

„Jakto czemu? Bo można zrobić przegiętą postać i wpieprzać wszechświat. Kanibal i Pustelnik For The Win.”
I mimo, że jest łebskim gościem i jakby nie doceniał euro mechanik i tak najważniejsze dla niego w planszówkach będą klimat i możliwość mocnego pierd–nięcia, najlepiej w innych graczy.

Druga gra – King of Tokyo jest prostą, ale jako tako uczciwą turlaniną kości okraszoną świetną tematyką – walką potworów o stolicę Japonii. Gra potrafi zaskakiwać i wywracać sytuację na stole o 180 stopni, ale nie ma za dużo złej losowości. Pewnego razu, gdy smęciłem znajomemu – Jankowi – o ilości i jakości komponentów w pudełku z grą w porównaniu do jej ceny – zadał mi proste pytanie:
– No dobrze, ale czy gra sprawia Ci na tyle frajdy, że warto było wydać te pieniądze?
Pomyślałem chwilę… cholera, nie sprzedałbym King of Tokyo za nic…A gdybym mógł cofnąć czas, to i tak bym ją kupił. To świetny filer z przejrzystą i przyjemną tematyką i wykręconym klimatem.
– No tak, sprawia. – odpowiedziałem.
– W takim razie nie przepłaciłeś ani złotówki – odrzekł ze swoim klasycznym szelmowskim uśmiechem nr 3.

 

Czego mnie to nauczyło?

Cóż, zważywszy na to, że są na tym świecie gracze, którzy kierują się jedynie zasadą „więcej DePSa*”, albo inni, których hasłem przewodnim jest „Chrzanić klimat! Tylko mechanika”, to końcowym morałem powinien zostać jakże oklepany slogan „każdemu według potrzeb”, czy „nie ma gier lepszych i gorszych, niech każdy gra w to co sprawia mu frajdę”.

Tak jednak nie będzie. Jest to bowiem kompletna bzdura – tak samo jak twierdzenie, że wszyscy ludzie są równi. Są przecież jednostki bardziej i mniej wartościowe – inteligentniejsze i szlachetniejsze oraz głupsze i podlejsze. Tu jednak, z uwagi na mnogość czynników znacznie trudniej o obiektywną ocenę i wartościowanie, niż w ocenie gier. W planszówkach niektóre aspekty można nieco uprościć i wyważyć, dzięki czemu łatwiej o czarno-biały obraz. Są przecież tytuły, które mają świetny klimat i mechanikę, jak na przykład Mage Knight Vlaady Chvatila, oraz takie, które nie mają ani jednego, ani drugiego, czego przykładów, przez zwykłą uprzejmość wymieniać nie będę. To przykład ewidentnie czarno-biały. Pobawmy się więc szarością:
Gra o świetnym klimacie i dennej mechanice kontra gra o wybornej mechanice, ale braku klimatu. W te drugie grywam całkiem często. W te pierwsze… też czasami grywam – w każde z nich raz, po czym zirytowany pytam kiedy najbliższym razem palimy w piecu.
Mechanika to rdzeń gry. Klimat to dodatek. Dodatek, który dla jednych jest cholernie ważny i kieruje wyborem gry i sympatią wobec niej, a dla innych zupełnie nieistotny. Mechanika to co innego – mechaniki nie przeskoczysz. Mechanika to rdzeń gry, jej serce, jej życie.
Cytując Króla Sedesów: „Mnie oszukasz, przyjaciela oszukasz, mamusię oszukasz… ale życia nie oszukasz.”

 

_____________________

* DPS (Damage Per Second) – termin z gier komputerowych, sprowadzający się w praktycznym, szerokim zastosowaniu do określaniu siły łomotu spuszczanego innym.

Tagi: klimat, mechanika
https://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2013/10/SDC10059.jpg 1469 2592 Michał „Malash” Malaszewski http://malash.znadplanszy.pl/wp-content/uploads/sites/43/2013/09/znadplanszy-malash.png Michał „Malash” Malaszewski2013-06-13 00:56:492021-01-16 19:31:16Klimat, czy mechanika?
Artykuły, które również mogą się Tobie spodobać
Muzyka jest dobra na wszystko!
The Origin of Geek – jak rodzi się uzależnienie
http://www.facebook.com/malash88http://malash.znadplanszy.pl/kontakt/

Malash
Michał Malaszewski

Przygodę z nowoczesnymi planszówkami zacząłem ok. 2005 r.
Lubię przede wszystkim gry "EURO", posiadające zmyślne mechaniki, ale bardzo cenię też klimat. Nie gram po to żeby pograć, tylko po to żeby wygrać...
... i zawsze kolorem czerwonym.
Dlaczego czerwonym?
Bo czerwony jest szybszy!

Ponadto jestem eRPeGowcem z wieloletnim stażem, głównie jako "Wredny Mistrz Gry".

Malash

NAJNOWSZE WPISY

  • Horror w Orient Ekspresie, czyli gra typu „Punch Salad”12 kwietnia 2024 - 15:25
  • Tak, Mroczny Władco!10 lipca 2015 - 23:58
  • King of New York – nowe szaty króla30 listopada 2014 - 23:55
  • Pędzące jeże, czyli do pięciu razy sztuka27 października 2014 - 17:37
  • Pan Lodowego Ogrodu30 września 2014 - 22:50
  • Dodatki do gier – jak powiedzieć stop?30 czerwca 2014 - 14:54
  • O Dobblach i taktyce na kłódki oraz matczynej miłości i Kwiattyzmie6 czerwca 2014 - 12:21
  • Gender Kombat25 lutego 2014 - 08:00
  • You wanna be Amerigano?5 lutego 2014 - 01:46
  • Króciutko* o Awanturnikach18 stycznia 2014 - 03:31
Advertise hereAdvertise here

Kategorie

  • Blog
  • Felietony
  • Recenzja

Pages

  • Kontakt
  • Blog
  • Felietony
  • Recenzje

Archiwa

  • kwiecień 2024 (1)
  • lipiec 2015 (1)
  • listopad 2014 (1)
  • październik 2014 (1)
  • wrzesień 2014 (1)
  • czerwiec 2014 (2)
  • luty 2014 (2)
  • styczeń 2014 (2)
  • grudzień 2013 (2)
  • listopad 2013 (3)
  • październik 2013 (3)
  • wrzesień 2013 (1)
  • lipiec 2013 (1)
  • czerwiec 2013 (4)
RSS Feed Logo RSS Feed Logo Subscribeto RSS Feed

ZnadPlanszy.pl

  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
© Copyright - Malash | ZnadPlanszy.pl
© 2013 ZnadPlanszy.pl Wszystkie prawa zastrzeżone | Serwis stworzony przez T&Y Board Solution - Enfold Theme by Kriesi
  • O projekcie
  • Blogi
  • Reklama
  • Facebook
  • Kontakt
  • Polityka cookies
Link to: The Origin of Geek – jak rodzi się uzależnienie Link to: The Origin of Geek – jak rodzi się uzależnienie The Origin of Geek – jak rodzi się uzależnienie Link to: Mage Knight – historia pewnej soboty Link to: Mage Knight – historia pewnej soboty Mage Knight – historia pewnej soboty
Scroll to top Scroll to top Scroll to top